Dowiedziałem się w końcu o co chodzi i niestety nie mogę
tutaj tego napisać, ale to wszystko jest jakimś czystym absurdem... No ale
pomijając tą kwestię to poznałem dziadka Vincenta, który jest prawdziwym
uosobnieniem tego jak wyobrażam sobie francuzów, także dowiedziałem się, że
wyjazd w zeszłe wakacje do Francji to była czysto "przyjacielska"
propozycja... No ale własnie dostałem rozkaz bym poszedł na zakupy bo jutro
gdzieś jedziemy...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz