Powrót, w końcu...


Pewnie dziwi was czemu przez resztę wkacji nic nie pisałem. Odpowiem dość prosto: Vincent i jego wina... Codziennie podstawiał mi butelkę wina bym spróbował czym jest prawdziwe wino z różnych prowincji Francji... Każdy ma jakieś wady, a moją jest słaba głowa więc codziennie zaliczałem zgona. Aktualnie siedzę na promie i patrzę na Brytyjską ziemię, która jest coraz bliżej. Nie mogę się doczekać kiedy na niej stanę.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz