Z portu odebrał nas jakiś facet... Muszę dodać. że
strasznie wyglądający z dwumetrowy facet. Mógłbym przysiąść, że ten gościu chce
mnie zabić bo patrzy tak przeszywającym, a zarazem pustym wzrokiem, że mam
ochotę sam się zabić D: . Na szczęście w samochodzie skupił się całkowicie na
drodze i wymianie zdań (po francusku .-.) z Vincentem. Jak nie pojawi się w
nabliższym czasie wpis to zapewne nieżyję, a moje ciało gwałci w rowie jakiś
francuz D: Na Królową! On patrzy na mnie w lusterku

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz