No i jesteśmy na miejscu


Kiedy przypłynęliśmy promem do brzegów Albanii czekała tam na nas jakaś dziewczyna. Owa śniadej cery, długowłosa brunetka nazywała się Sadije. Vincent ze swoją wylewnością przywitał się z nią, mówiąc chyba po jej rodzimym języku (kiedy ten skurczybyk się tego nauczył? D:< ). A ku uciesze mojego jakże spostrzegawczego wzroku Asu wyglądała jakby chciała go zabić. Albanka bardzo radośnie mnie przywitała i żebyście widzieli tą masę bransoletek na jej ręce (że się nie ugina od ich ciężaru @@). A do tego mówiła bardzo płynnie po angielsku oraz po włosku.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz